28 września

MARTY MOTYWUJĄ #2 (OD KURSANTKI ANGIELSKIEGO DO..)

Motywacja to taki ogromny kop do działania, bez którego nie jesteśmy w stanie dokonać właściwie niczego w swoim życiu. Każda wykonywana przez nas czynność jest wynikiem jakiejś motywacji. Zaczynając od tak prozaicznych rzeczy jak czytanie książki, a kończąc na planowaniu wyjazdu do Tokio. To nie będzie jeden z wielu wpisów o tym, jak znaleźć motywację do osiągnięcia pięknych rzeczy w swoim życiu. Ten wpis kontynuuje cykl: MARTY MOTYWUJĄ, w którym spełnione i szczęśliwe Marty dzielą się z Tobą swoją motywacją. Marta Szmidt opowie dzisiaj o tym, w jaki sposób kurs języka angielskiego wpłynął na jej teraźniejsze, szczęśliwe życie z cotygodniowymi imprezami przy basenie!




Jak przebiegała Twoja kariera, Marto, zanim trafiłaś do szkoły języka angielskiego Maltalingua?

"Teraz mam 31 lat,  jestem ze Słupska i po maturze wyjechałam do Niemiec, aby pracować jako aupair. Po roku zaczęłam moje studia pedagogiczne na uniwersytecie w Kilonii. Studia ukończyłam, dostałam pracę w Hamburgu, pracowałam na różnych stanowiskach i przez ostatnie 3 lata prowadziłam projekt dla obcokrajowców w Hamburgu  poza tym pracowałam jako wykładowca w Hamburskim Instytucie Pedagogiki Międzykulturowej. Czasem musiałam prowadzić rozmowy w języku angielskim i zauważyłam, ze brakuje mi praktyki w prowadzeniu rozmów w tym języku. Porozmawiałam z szefem i on stwierdził, że zasponsoruje mi wyjazd na kurs języka angielskiego. Wybrałam Maltę.

Dlaczego padło właśnie na to miejsce?

"Podczas studiów już tam byłam.  Zdecydowałam się na dosyć nowa na rynku szkołę (istniejącą od trzech lat) - Maltalingua.

Czym ta szkoła się wyróżniała? Albo czym ciebie przekonała?

"Przekonała mnie swoją oferta - dobra cena, brak dodatkowych opłat za rezerwacje, świetne opinie byłych kursantów oraz basen na dachu szkoły. Oferowane są w niej np. kursy standardowe, intensywne czy biznesowe na różnych poziomach. Ja zdecydowałam się na kurs standardowy, czyli na 20 lekcji języka angielskiego tygodniowo. Koszy takiego kursu poza sezonem to tylko 165 euro. To dość atrakcyjna cena w porównaniu do innych szkól na Malcie. Pierwszego dnia po przed rozpoczęciem kursu odbyłam test pisemny i ustny z języka angielskiego. Dzięki niemu zostałam przydzielona do odpowiedniej grupy na dokładnie moim poziomie. W ciągu dwóch tygodni nie tylko odświeżyłam gramatykę, ale również zaczęłam mówić płynniej. Nie miałam wyboru. W klasie miałam osoby z całego świata, aby się porozumieć musiałam użyć jeżyka angielskiego. Po zajęciach nauka trwała dalej. Atmosfera w szkole była niesamowita, a nauczyciele bardzo pomocni i zaangażowani. Dzięki wycieczka i zajęciom zorganizowanych przez szkole miałam również wspaniałe wakacje.  Na nowo zakochałam się w Malcie, ale tym razem też w szkole Maltalingua. Bardzo urzekła mnie atmosfera szkoły i jej położenie w zatoce St. Julian’s . Po powrocie do Hamburga nie mogłam już się odnaleźć w mojej pracy i w niemieckiej pogodzie. Ciągle myślałam o Malcie i o szkole Maltalingua. (www.maltalingua.pl/szkola-jezykowa)



I co zrobiłaś? Zrezygnowałaś z Hamburgu na rzecz Malty?

"Zakończyłam projekt w Hamburgu, dostałam awans i nadal nie czułam się szczęśliwa. Postanowiłam spróbować szczęścia i wysłałam moje cv na staż do szkoły Maltalingua.  Po dwóch dniach dostałam pozytywna odpowiedź i poprosiłam mojego szefa z Niemiec  o dwumiesięczna przerwę zanim rozpocznę mój drugi projekt w Hamburgu. Lecąc na Maltę na staż nie myślałam o przeprowadzce. Chciałam po prostu pobyć na Malcie dłużej niż dwa tygodnie. Chciałam zrobić coś nowego, nauczyć się  nowego rynku, nowej dziedziny, podszkolić angielski. Zmienić tapety i mieć piękna pogodę chociaż  dwa miesiące. Szkoła Maltalingua wydała mi się idealnym miejscem na taka przerwę od mojej kariery w Hamburgu. Jako kursantka bardzo spodobała mi się atmosfera w szkole. To, że szkoła nie jest masówką.  Że jest dość mała (mieści maksymalnie stu uczniów) i widziałam, że kadra nie tylko profesjonalnie pracuje, ale także dobrze się bawi.

Obserwowałaś, myślałaś o tym, a sama nie chciałaś należeć do kadry?

"Obserwowałam to z boku i marzyłam aby być częścią tego teamu! I moje marzenie się spełniło. W lutym tego roku rozpoczęłam mój staż w szkole w wydziale marketingu. Jednak po trzech tygodniach szef szkoły zaoferował mi pozycje jako Marketing Manager na polski i na niemiecki rynek. Nie mogłam w to uwierzyć.  Bardzo się ucieszyłam, ale nie wiedziałam co mam zrobić. Mój szef z Niemiec też na mnie czekał z super pozycją. Miałam siedem dni na podjęcie decyzji, ale już z po dwóch sekundach wiedziałam ze zostanę na Malcie.

Nie tęskno Tobie było do rodziny, Niemiec, przyjaciół?

"Najgorsze było właśnie zostawić moich przyjaciół w Hamburgu. Po tylu latach przyjaźni to tak jak moja druga rodzina. Ale i tak wiedziałam, że będą mnie regularnie odwiedzać, a ja ze względu na moją nową pracę też będę od czasu do czasu latać do Niemiec. Ciężkie było też to, że mój szef z Hamburga na mnie czekał. Bałam się jego reakcji ale on się super zachował. Powiedział, że rozumie i życzy mi wszystkiego dobrego. Miałam tylko miesiąc i na sprzedanie i na spakowanie wszystkiego w Hamburgu. To było trudne. Za przeprowadzkę miałam już zapłacone, ale po dwunastu latach w Niemczech ciężko było mi się spakować w kilka kartonów. Mieszkanie na Malcie miałam już znalezione, ale było już umeblowane, także nie chciałam za dużo brać.



Nie sposób teraz nie zapytać Ciebie - dla kogo jest Maltalingua?

"Pobyt w naszej szkole na Malcie polecam każdemu kto chce na pierwszym miejscu poprawić znajomość języka angielskiego, a na drugim poznać ludzi z całego świata i jednocześnie rozkoszować się pięknem Malty. Malta to anglojęzyczny kraj także nawet po zajęciach nadal można praktykować angielski. Nasza szkoła oferuje codziennie zajęcia i wycieczki pozaszkolne. Dwie z nich są za darmo. Szkoła zatrudnia koordynatora wycieczek, który codziennie organizuje coś nowego. Chociażby wypad nad morze czy wycieczkę statkiem. Co tydzień organizujemy na przykład powitalne party przy szkolnym basenie.

*Wpis powstał w wyniku współpracy ze szkołą językową Maltalingua, która jest źródłem tych zdjęć.*

9 komentarzy:

  1. Przeczytałam cały wpis, od początku do końca i jestem zachwycona. Co za historia! Bardzo podziwiam Panią, która zdecydowała się opuścić miasto, w którym miała świetną pracę i przyjaciół, dla szkoły językowej, dla przygód i dla samorozwoju. Niesamowicie ciekawe. Aż mam ochotę jechać na Maltę! :D Życzę samych pięknych przygód i pozdrawiam !:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo za pozdrowienia. Również serdecznie pozdrawiam!!! Histora jest szalona tak jak ja. ;) Niczego nie żałuje. Warto było. Kocham Malte i jak na razie tutaj zostaję!! Zapraszam do odwiedzenia wyspy i szkoły! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny post, ja zrezygnowałam z jednej szkoły językowej na rzecz drugiej, szkoda ze jeszcze szukam:D mam nadzieje, ze będę chociaż troszkę tak zadowolona jak Marta, gdy w końcu znajdę swoją odpowiednią:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana!! Każdy twój wpis jest dla mnie ogromną motywacją. Uwielbiam czytać twojego bloga, kilka razy dziennie sprawdzam, czy jest już jakaś nowa notka. Uwielbiam to jak piszesz i z jaką pasją podchodzisz do blogowania. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za historia�� czekam na więcej takich postów!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szef, który zasponsorował szkołę, a potem pozwolił odejść.... Świetny gość :) Ciekawy post.
    Pozdrawiam,
    Targetowa

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak widać, poświęcając wiele mozna naprawde duzo wygrac ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak widać, chcieć to móc. Marzenia się spełniają.

    OdpowiedzUsuń

TOP