28 sierpnia

JESTEM GRUBA I CO DALEJ

Dużo mówię o tym, że kluczem do szczęścia jest pokochanie samego siebie. Ty mocno w to wierzysz, a ze mną bywa różnie. Tak naprawdę nigdy nie akceptowałam siebie w stu procentach. Tak naprawdę to nadal siebie nie akceptuję. A nawet jeżeli już prawie zaczynam się sobie podobać to nagle przypomina mi się, że zbyt dużo ważę. I wtedy całe to pozytywne nastawienie szlag trafia.



Każde spojrzenie w lustro wywołuje ból. 


Dobieranie ubrań rozpatruję tylko pod jednym kątem: jak najlepiej zamaskować to, że źle wyglądam. Czasem to jest nawet dobrze.  Chociażby wtedy, gdy rzeczywiście nie myślę o tym, że mam nadwagę, więc powinnam wreszcie to zmienić. Jakieś tam przebłyski odchudzania już były. Jakieś tam stracone kilogramy są już za mną, ale ciągle nie jestem w pełni zdrowa. I szczęśliwa. Ciągle żyję z tym okropnym bagażem. Bagażem nadprogramowych kilogramów i złego myślenia o samej sobie. Często mówię, że bycie szczupłą rozwiązałoby właściwie wszystkie moje kompleksy i problemy, które nierzadko miewam. Nie wiem, jak to jest ważyć tyle, ile się powinno. Bo nigdy tyle nie ważyłam. Zawsze za dużo. 

Niektórzy potrafią dobrze mydlić oczy mówiąc, że otyłość jest super


A bycie grubasem to właściwie najszczęśliwsza rzecz, jaka w ogóle może się tobie przydarzyć. No wiesz, przecież masz więcej ciałka do kochania. Tak naprawdę bycie grubym jest okrutne. Naprawdę, naprawdę nie jest fajnie. Jasne, że można być szczęśliwym i żyć w pełni, ale co to za życie, kiedy wbiegając po schodach łapiesz już zadyszkę i przez kolejne pięć minut tylko ładnie się uśmiechasz do osób będących obok, bo jest tobie wstyd, że tak mały wysiłek wywołał u ciebie takie zmęczenie. Nie myśl sobie, że piszę po to, żebyś mi współczuł. Wręcz przeciwnie, wolałabym dostać po głowie za to, co robię ze swoim życiem. Sama dobrze wiem, że mam je tylko jedno, dlatego nie rozumiem mojego kompletnego braku dbania o swoje zdrowie. 

Czasem trzeba powiedzieć o czymś głośno, żeby samemu to zrozumieć. 

13 komentarzy:

  1. Ja jestem osobą szczupłą, mam nawet jakąś tam lekką niedowagę, ale też mam swoje kąpleksy. Każdy je ma, bezwzględu na to ile waży.
    Ja również zauważyłam, że ostatnio po fali anoreksji świat zaczął promować otyłość, bo jest taka normalna. Wmawia ludziom, że ich zachowanie jest zdrowe, a przecież to nieprawda.
    Super, że chcesz wziąć życie w swoje ręce, nie zniechęcaj się i działaj! Będę śledzić Towje postępy. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teź się odchudzam :-) Polecam ćwiczenie tabaty, bardzo fajny, krótki, ale skuteczny trening i szybko poprawia kondycję :-) Tylko oczywiście trzeba zacząć stopniowo, od maksymalnie jednego-dwóch obwpdów i potem zwiększać tę liczbę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast tabaty wolę biegać, pływać i ćwiczyć z Ewką Chodakowską. Cmooook :*

      Usuń
  3. Jestem szczupła, ale lubię ćwiczyć i zdrowo się odżywiać, więc chętnie Cię wesprę. Uważaj tylko na ćwiczenia z Chodakowską, bo niektóre są tak udziwnione, że mogą zepsuć kolana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem szczupła, chyba nawet za szczupła, a też ciągle mam kompleksy ... I to czasami takie totalne bzdury wywołują u mnie głupie myślenie. Największy problem mam zawsze z ubraniami. Wystarczy, że np. spodnie źle się na mnie układają, a ja już mam ochotę być niewidzialna ... Myślę, że to wynika z moich doświadczeń z rówieśnikami w szkole podstawowej. Chodziłam do klasy z wyjątkowo wrednymi dzieciakami. Cały czas zmagam się, tak naprawdę, z samą sobą. I mam nadzieję, że pewnego dnia te zmagania się zakończą. I Tobie też tego życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. MARTUŚ! Mam dla Ciebie radę: NIE ODCHUDZAJ SIĘ. Szczupła sylwetka to tylko efekt uboczny zdrowego, pięknego stylu życia w zgodzie z sobą i innymi... Nie myśl o ćwiczeniach jak o czymś, co musisz robić, żeby schudnąć. Ćwicz, bo chcesz się dobrze czuć, biegaj, pływaj, a jak nie masz ochoty na trening to.. TAŃCZ! :D Diety, które Cię głodzą są przereklamowane. Tak samo jak i ''zdrowe odżywianie''. Człowiek zdrowy to taki, który je ile chce i się nie ogranicza. Może wagi nie zrzucisz w miesiąc, ale to będzie inwestycja na całe Twoje życie :). Odrzuć cukier, słodycze, sól i niepotrzebne tłuszcze, szczególnie zwierzęce, czyli wszelkie mięso, ryby, pasztety, mleko itp. Jedz to, co dała Ci natura - przede wszystkim owoce i warzywa, dużoo węglowodanów (węglowodany to energia, która jest Ci potrzebna, żeby schudnąć) kasze, ryż itp. Dopóki jesz zdrowo i jak najmniej przetworzonych rzeczy, najlepiej dużo surowych warzyw i owoców, jedz ile chcesz i NIE OGRANICZAJ KALORII! :) Jak już pisałam - schudnięcie to efekt uboczny, to Ty musisz żyć w zgodzie ze sobą i starać się zaakceptować siebie od początku. To długa droga i praca nad sobą, ale się opłaci :) Nigdy nie będzie tak, że jak schudniesz to wreszcie będziesz szczęśliwa. Wiesz czemu? Bo to TY sobie wmawiasz, że żeby być szczęśliwa, musisz dobrze wyglądać, a tak NIE JEST. TY SIĘ MUSISZ DOBRZE ZE SOBĄ CZUĆ! A czuć będziesz się dobrze wtedy, kiedy zapomnisz o dietach i odchudzaniu. Polecam poczytać o high carb vegan. POWODZENIA MARTA!<3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za masę motywacji. Jesteś kochana! Ale spokojnie, jestem pod okiem dietetyka ;)

      Usuń
  6. Kwestia grubości jest sprawą indywidualną. Paluszkami nie jesteśmy, ale dobrze nam z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim przypadku problem stanowi to, że czuję się dobrze w swoim ciele, ale uwagę ciągle zwracają mi najbliżsi. Owszem, wiem że przytyłam, ale nie widzę w tym aż tak wielkiego problemu. Mimo to postanowiłam wziąć się za siebie i wrócić do starej wagi. Biegam i ćwiczę z Nike trenerem, do tego zdrowa dieta i stałe godziny posiłków;) Pozdrawiam i trzymam kciuki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się uda Twój powrót do formy! Buuuuziaaaak :)

      Usuń
  8. Nwm czy to jeszcze przeczytasz, ale też jestem z tb :) W zeszłym roku schudłam 5 kilo i byłam z sb bardzo dumna i czułam się o niebo lepiej w swoim ciele (mimo, że wtedy chciałam zrzucić jeszcze kolejne 5). Nie chodzi tu o wygląd (a przynajmniej nie tylko), tylko właśnie taki brak ociężałości, poczucie zdrowia, coś w tym guście ;)
    Potem zaczęłam brać leki (hormonalne, odpuściłam sb i przytyłam 10k.
    Także teraz też mam 20 kilo do zrzucenia. Zobaczymy która z nas będzie pierwsza? :)
    W ostatnim tygodniu wakacji postanowiłam wziąć się za sb i zaczęłam biegać. Za dietę jako taką się nie biorę- w klasie maturalnej byłoby mi ciężko przygotowywać samej sobie posiłki. Jedynie mam zamiar nie jeść słodyczy (albo może raczej ograniczyć). Przydałoby się też ograniczyć pieczywo (jem to pełnoziarniste, ale i tak jest go zdecydowanie za dużo w mojej diecie).

    Ale nadwaga ma też swoje dobre strony. Mi wszyscy mówią, że przyjemnie się do mnie przytula ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP