Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiad z... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiad z... Pokaż wszystkie posty

15 listopada

BLOGERKA TEŻ CZŁOWIEK #6

Jak miesiąc temu zapowiedziałam - dziś kontynuuję ten cykl wywiadów z Kasią, która kocha modę, muzykę, fotografię i.. herbatę. Poznajcie Kasię z bloga Couers De Foxes.

Niepoprawna Optymistka: Kim jesteś? 
Kasia: Nie wiem kim jestem. To pytanie męczy mnie od 22 lat i chyba nigdy tego nie odkryję. Po prostu Kasia.



Niepoprawna: Jak zrodził się pomysł stworzenia bloga? 
Kasia: Cóż, jakiś czas temu prowadziłam bloga, gdzie dodawałam zdjęcia, które sama zrobiłam. Najczęściej były to zdjęcia lomograficzne. Co jakiś czas dodawałam też swoje stylizacje. Nie mniej jednak szkoła nie pozwoliła mi skupić się na blogu więc odpuściłam. Kiedy zdawałam maturę siostra męczyła mnie, że powinnam założyć bloga choćby dla siebie żeby utrwalić moje "świetne" stylizacje. Męczyła mnie, męczyła aż założyłam .



Niepoprawna: Czym jest dla Ciebie Twoja strona? 
Kasia: To odskocznia od rzeczywistości. Miejsce, gdzie mogę być sobą, a przynajmniej kiedyś tak myślałam. Bezpieczna przestrzeń, gdzie mogę pokazać to, co kocham, napisać to, co mam w głowie, co leży mi na sercu. To nie tylko zdjęcia ubrań, w które się ubieram, to moje wnętrze.

 

Niepoprawna:  Prowadzisz bloga już dwa lata jak zmieniło się Twoje podejście do niego? 
Kasia: Cóż, na pewno podchodzę do niego z większym dystansem i przed napisaniem każdego słowa zastanawiam się dziesięć razy. Wyobrażam sobie jak może być ono odczytane. Nie chcę aby ludzie postrzegali mnie w zły sposób. Jestem na tym punkcie przewrażliwiona i niezdecydowana. Z jednej strony chcę się otworzyć, ale z drugiej przejmuję się opinią innych.



Niepoprawna: Gdzie znajdujesz inspiracje do pisania, czy fotografowania? 
Kasia: Wszędzie. W każdej najmniejszej rzeczy. Wszystko, co mnie otacza to moja inspiracja. Piosenka, marchewka, scena w filmie czy po prostu strój

Niepoprawna: Co uwielbiasz fotografować? 
Kasia: Szczegóły z życia. Przedmioty, których ludzie nie dostrzegają.



Niepoprawna: Co Ciebie uszczęśliwia? 
Kasia: Muzyka, oj tak. Muzyka sprawia, że jestem szczęśliwa. Zakładam na uszy słuchawki, zamykam oczy, włączam ulubione piosenki i po prostu odjeżdżam. Kolejną rzeczą jest filiżanka herbaty czy mały przytulać mojego kota 




Niepoprawna: Czy dążysz do tego, by spełniać swe marzenia? Jakie jest Twoje największe pragnienie? 
Kasia: Tak, dążę. Zawsze staram się spełnić swoje marzenia. Czasami się to spełnia, a czasami nie. Ale wtedy otrzepuję się, wstaję i próbuję jeszcze raz . Najbardziej chciałabym zamieszkać za granicą. Paryż, Londyn.



Niepoprawna: Czy uważasz jakieś miejsce, w którym byłaś za szczególnie godne polecenia? 
Kasia: Ojejku pewnie! Takich miejsc jest wiele. Pierwsze co przyszło mi do głowy to Hamburg. To miasto jest piękne. 



Niepoprawna: Tworząc listę "pięćdziesięciu rzeczy, które zrobisz przed śmiercią" co znalazłoby się na pierwszym miejscu? 
Kasia: Powiedzenie wszystkim tego, co mam im do powiedzenia.

 

Kasia jest bardzo kreatywną, sympatyczną i miłą osobą. Gdy zwróciłam się do Niej z prośbą o przeprowadzenie wywiadu przyjęła mnie z otwartym sercem i zgodziła się na wszystko, co zaproponowałam. Jeszcze raz bardzo Jej dziękuję i trzymam kciuki za spełnienie marzeń! A jeżeli jeszcze nie znacie bloga Kasi - koniecznie go odwiedźcie, bo zdjęcia są magiczne, a teksty przepełnione optymizmem. 


Miłego weekendu, 
Marta

12 października

Blogerka też człowiek - wywiad. #5

Po długiej przerwie wreszcie udało mi się przywrócić do życia ten cykl. Dzisiaj na pytania odpowiada Monika z bloga Mo bloguje, która jest świeżo upieczoną matką, pasjonatką fotografii i miłośniczką wszystkiego, co piękne.


Niepoprawna optymistka: Wszyscy znają Ciebie jako "Mo", a kim naprawdę jesteś? 
Mo: W moim dowodzie osobistym piszą, że jestem 23-letnią Moniką urodzoną w Głogowie, zamieszkałą w Szymanowie. A tak naprawdę jestem Wrocławianką z wyboru, ciałem i duszą. Skrawki ciała i duszy możecie odnaleźć na moim blogu. Pozostałą część poznając mnie latami, w ostateczności przy kawie.

kwiaty 

Niepoprawna: Kiedy zaczęłaś blogować? I co Ciebie do tego skłoniło? 
Mo: Pierwszego bloga założyłam jak tylko rodzice podłączyli mi Internet, jeszcze taki z łącza telefonicznego (ah, retro klimaty). Miałam chyba 9 lat i po kryjomu wysłałam smsa z komórki taty, żeby założyć bloga na blog.pl (wtedy była to płatna przyjemność). Nie pamiętam co mnie skłoniło wtedy, żeby blogować. Chyba po prostu przypadkiem natknęłam się na blogowy serwis i chciałam spróbować czegoś innego. No i zawsze lubiłam pisać o różnych pierdołach związanych z moją codziennością. Potem cały czas prowadziłam jakieś blogi i fotoblogi. W końcu wylądowałam na mobloguje.pl.

 Mo Bloguje Blog Parentingowy

Niepoprawna:  Przeczytałam ostatnio, że "Mo bloguje" to "swojego rodzaju manifest", co chcesz za jego pomocą zaakcentować? 
Mo: Chcę pokazać, że nieplanowana ciąża i wczesne macierzyństwo to nie koniec świata. Chcę zerwać ze stereotypem Matki-Polki, która po urodzeniu dziecka tonie w pieluchach i jest skupiona tylko na swoim dziecku, a zapomina zupełnie o własnych potrzebach. Przede wszystkim chcę zmotywować mamy i nie tylko mamy, żeby korzystały z życia na 100% i robiły to, co lubią. 

 Wroclove Design Wrocław Fotorelacja

Niepoprawna: Kto lub co skłoniło Ciebie, by po raz pierwszy chwycić za aparat? 
Mo: Nikt mnie do tego nie namawiał, nie mam fotograficznych korzeni w rodzinie, ale zawsze lubiłam oglądać ładne rzeczy. Rodzice popychali mnie w stronę rysowania, nie miałam jednak aż takiego talentu, jak im się na początku wydawało. Sięgnęłam więc po aparat (wtedy był to zwykły kompakt cyfrowy), bo też dawał mi możliwość wyrażania siebie i swoich wizji, ale z mniejszym ryzykiem, że wyjdą z tego zwykłe bochomazy. 

 Festiwal Kolorów Wrocław

Niepoprawna: Co jeszcze jest Twoją pasją? 
Mo: Uwielbiam robić wszystko, co daje konkretny, wizualny efekt. Kocham szyć, choć do perfekcji w tej sztuce wiele mi brakuje. Cały czas staram się jednak udoskonalać tą umiejętność. Ostatnio pokochałam też bieganie i mam nadzieję, że jeśli za rok ktoś zapyta co jest moją pasją, będę z czystym sumieniem mogła powiedzieć, że właśnie ta forma aktywności fizycznej. 

 lemoniadowa jesień

Niepoprawna: Czy przyjście na świat Pulpeta wywróciło Twoje życie do góry nogami? 
Mo: Szczerze mówiąc, aż tak dużo się nie zmieniło. Mam tylko trochę mniej czasu i bardziej przejmuję się niektórymi rzeczami. Ale większość mojego życia jest na swoim miejscu, tym, co przed narodzinami Pulpeta.

 Mo bloguje Mama i dziecko

Niepoprawna: Wierzysz, że marzenia się spełniają?
Mo: Wierzę, że jeśli wykonamy odpowiedni wysiłek, możemy spełnić każde swoje marzenie. 

Niepoprawna: Jakie jest teraz Twoje największe pragnienie? 
Mo: Chciałabym być wolna od zbędnych przedmiotów i wolna od ludzi, którzy mnie blokują. Takie o sobie przyziemne pragnienie. Oprócz tego pragnę wszystkiego co najlepsze dla mojego dziecka, ale to chyba oczywiste.

_MG_4134_1

Niepoprawna: Co dla Ciebie znaczy "być wolnym"? 
Mo: Mieć wybór, nie mieć długów, nie czekać, aż ktoś coś za nas zrobi, biegać w deszczu, gdy wszyscy inni chowają się pod parasolami. 

 

Niepoprawna: Aktualnie zakładane są dziesiątki blogów dziennie, czy masz jakąś poradę, receptę, jak prowadzić świetny blog? 
Mo: Mój blog nie jest świetny, jest właśnie jednym z takich wielu, ale nie przejmuję się tym. I to radzę innym blogerom (lub przyszłym blogerom). Trzeba prowadzić bloga takiego, jakiego się lubi, a nie takiego, który spodoba się innym lub wybije i zdobędzie spektakularną popularność. Najważniejsze to złapać kontakt z czytelnikami, nawet jeśli, jak w przypadku mojego bloga, jest ich tylko garstka.

 Mo Bloguje Zdjęcie Vintage Filtry Okulary

Jest mi niezmiernie miło, że Monika odpowiedziała na zadane przeze mnie pytania. Trzymam kciuki za realizację jej marzeń i celów, ponieważ jest niezwykle sympatyczną i miłą osobą. A Was zapraszam na  Mo bloguje po więcej świetnych zdjęć i inspirujących tekstów.

Miłego wieczoru,
Marta

Źródło zdjęć - mobloguje.pl

06 kwietnia

Blogerka też człowiek - wywiad. #4

Panna Lemoniada ma na imię Kaśka, i sama o sobie mówi, że jest zakręconym jak ruski czołg małym człowieczkiem. Od trzech lat prowadzi cytrynowego bloga, gdzie podaje się pod kryptonimem Lemon. Kocha rowery i kiziaki, posiada wspaniałe nogi i przepiękne włosy. I nigdy nie pozostaje do końca poważną osobą.



Niepoprawna optymistka: Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem?
Panna Lemoniada: Pomysł na blogowanie nie był mój. Kilka lat temu bakcyla zaszczepił we mnie mój Chłopak, który uświadomił mnie o nieskończonej ilości moich ciuchów oraz istnieniu czegoś takiego jak ‘internetowy, ciuchowi pamiętnik’. Chyba Biedak do tej pory tego żałuje (szczególnie w zimie, kiedy to bez względu na wszystko ciągam Go z aparatem przez całe miasto). Co więcej, przez kilka miesięcy rękami i nogami zapierałam się: ‘no bo jak to tak do zdjęć się wyginać i wypinać jak i twarz nie wyjściowa, a i do powiedzenia człowiek ma niewiele’. Jednak mój wewnętrzny ekshibicjonista zwyciężył i chyba też dla samego sprawdzenia się czy wytrwam założyłam lemoniadową stronę. 


Niepoprawna: Prawie cztery lata temu umieściłaś pierwszy wpis na blogu, jak przez ten czas zmieniło się Twe życie i podejście do blogowania, mody?
Panna:  Hm, na pewno w ciągu tych kilku lat moje życie mocno się ustabilizowało. Nie biegam już z imprezy na imprezę, kończę urządzanie czterech kątów a już niedługo zostanę panią żoną. Uspokoiłam się i nabrałam sporo dystansu do tego, co mnie otacza. To samo stało się z resztą z moim podejściem do mody. Mój styl stał się spójny. Nie wariuję na widok nowości w sklepach, kupuje tylko to, co w pełni będzie współgrało z moją szafą. Z kolei, jeśli chodzi o bloga, cieszę się, że przetrwał już ze mną tyle lat, a ja mam z niego taką samą radość jak na początku.
 
Niepoprawna: Czy dodawanie nowych wpisów na blogu jest dla Ciebie pewnym rytuałem?
Panna: Tak! Już samo to, że wpisy pojawiają się zawsze w niedziele o stałej porze (choć nad tym pracuję, by jednak moje wypociny wrzucać częściej) czynią je dla mnie czymś specjalnym. W domu wiadome jest, że w trakcie tworzenia przeze mnie posta absolutnie nie wolno mi przeszkadzać, a już szczególnie w chwili, w której mam wenę i nie chcę by umknęła mi jakaś myśl. Jeśli ktoś wpadnie na pomysł by wtedy mnie męczyć o coś, marny Jego los.
 
Niepoprawna: Co sprawia Ci ogromną frajdę w prowadzeniu bloga?
Panna: Bezsprzecznie największą i najlepszą rzeczą po założeniu ‘cytrynowego’ było poznanie tylu wspaniałych ludzi, z którymi bliski kontakt utrzymuję cały czas. Materialne przyjemności odchodzą praktycznie na ostatni plan, kiedy nagle w blogowym świecie znajdujesz swoją zaginioną ‘bliźniaczą siostrę’ czy też osoby, z którymi mimo odległości płaczesz ze śmiechu przez pół wieczoru.


 
Niepoprawna: Co w Twoim sercu zajmuje ważne miejsce, jest Twoją pasją?
Panna: Dosyć trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, bo ani nie dziergam, ani nie maluję, ani nawet nie gram ludziom na nerwach (przynajmniej się staram). Nie wiem czy prowadzenie bloga można podłączyć pod taki termin. Uwielbiam oglądać dwukołowe cuda, uwielbiam o nich czytać i wynajdywać w sieci co ciekawsze okazy. Uwielbiam przemierzać kilometry na rowerze, uwielbiam poznawać nowe miejsca. W sumie chyba całe moje życie to jedna, wielka pasja. Staram się wszystko robić na sto procent, a nie na pół gwizdka i ze wszystkiego, co mnie otacza czerpać jakąś radość. To tak w sumie głupio powiedziane i mało odkrywcze, ale ja jestem prosty człowiek i wolę się cieszyć tym, co mnie na drodze spotyka, niż chodzić z wiecznie spuszczoną głową.

Niepoprawna: A skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do „rowerowania”?
Panna: Przecież rowery to najwspanialsza forma transportu świata. Są piękne, zdrowe i dają poczucie nieskończonej wolności. W niczym mnie nie ograniczają, mogę jechać tam gdzie chcę, kiedy chcę i wracać w środku nocy polnymi drogami wśród migających świetlików. Nie chcę do prostej rzeczy doprawiać jakiejś wielkiej ideologii, ale po prostu właśnie tak jest. Jadąc autobusem nikt nie dowie się, że na polanach, niedaleko domu mieszka jeleń, lis i rodzina królików, a rano bażant robi całemu zwierzyńcowi pobudkę. Nie widzę żadnych minusów rowerowania. Plus, niektóre dwukołowce to prawdziwe dzieła sztuki!



Niepoprawna: Jaki jest Twój styl?  
Panna: Turbo, ultra dziewczęcy. Koronki, pastele i wszelkie zwiewności to jest to, co kradnie mi serce. A jeśli jeszcze gdzieś w tym wszystkim pojawią się groszki albo kwiatki to szaleję i się zapowietrzam. Kocham rzeczy vintage, uwielbiam delikatne tkaniny. Jesienią bardzo lubię wszystko to wplatać między warstwy miękkich swetrów i szalików. Takie to wszystko o, lemoniadowe;)

Niepoprawna: Jest ubranie, za które potrafiłabyś zabić?
Panna: Zabić to może bym nie zabiła, ale okrutnie marzą mi się sukienki Valetino. Och mogę na nie patrzeć na zdjęciach godzinami.



Niepoprawna: Kim chciałaś być mając osiem lat i jak Twoje plany się zweryfikowały? 
Czy może realizujesz marzenie z dzieciństwa?
Panna: W wieku ośmiu lat bardzo chciałam być weterynarzem. Miłość do zwierzątek została do tej pory, jednak jak widać studia wybrałam o nieco innej tematyce. O! Potem, będąc na fali serii ‘Z archiwum X’ bardzo chciałam zostać lekarzem sądowym, ale coś ta medycyna nie była mi po drodze.

Niepoprawna: Z czego, co dokonałaś w życiu jesteś najbardziej dumna?
Panna: Jestem osobą bardzo krytyczną wobec siebie samej i uważam, że nie dokonałam w swoim życiu zbyt wielu rzeczy, z których powinnam być dumna. Nie wynalazłam leku na raka, nie poleciałam w kosmos, ani nie zostałam pierwszą kobietą prezydentem, ale, jak wiadomo, jeszcze wiele rzeczy przede mną;)


Niepoprawna: Jakie jest Twe największe marzenie?
Panna: Och, tego jest masa. Począwszy od tych najbardziej przyziemnych w stylu: ‘by już, do cholery jasnej, przyszła wiosna’, a skończywszy na małym domku nad brzegiem plaży. Na razie staram się wszystkie powoli i sukcesywnie spełniać. Co do tej aury za oknem mogą być pewne komplikacje, ale uwierz, robię co w mojej mocy. (Śmiech.)
      Niepoprawna: Kiedy czujesz się szczęśliwa?
Panna: Kiedy po całym dniu zabiegania siadam w poduszkach z książką/magazynem/tabliczką czekolady, w mieszkaniu cicho grają ulubione dźwięki, a ja uśmiecham się do siebie i cieszę, że w sumie to mam naprawdę fajne życie.



Po więcej pięknych zdjęć i urokliwych przemyśleń przesympatycznej Kasi zapraszam na jej  wspaniałego bloga, bo cóż więcej dodać - to, to trzeba zobaczyć! :)

Miłego weekendu,
Marta.

Zdjęcia - pannalemoniada.blogspot.com
TOP