Miła playlista do słuchania podczas czytania:
I to jest chyba jeden z niewielu dni, w których jest tak, że nawet nie wiem jak.
Budzę się rano. Jakoś nie super późno, bo koło 9.00. Towarzyszy mi od razu jedna myśl „pieprzyć zdrowie – zacznę o nie dbać od jutra”. To ten moment, w którym już prawie poddaję się kuszącej myśli, żeby tylko odłożyć w czasie to, co wymaga ode mnie samodyscypliny i oddać się zupełnie tonom cukru zawartym w serniku. Jeszcze bez podjętej decyzji, wstaję.
Nagle pojawia się kolejna myśl „a może by tak iść teraz biegać”. (Bo wiesz, mam takie nowe wyzwanie, żeby przez najbliższe cztery tygodnie biegać pięć dni w tygodniu. Więc bieganie – teoretycznie – i tak mnie dzisiaj czeka.) No ale odraczam tą myśl. Nie jest mi z nią jeszcze po drodze.
