02 listopada

KILKA BŁĘDÓW, KTÓRE POPEŁNIŁAM W LICEUM

Zazwyczaj swoje błędy z czasów szkolnych wspominają ci, którzy już kończą studia albo zabierają się za zakładanie rodziny. A dzisiaj ja, nawet jeszcze nie maturzystka, postanowiłam powiedzieć Ci o moich błędach z czasów liceum. Powód jest bardzo prosty – chcę przestrzec Ciebie przed niepopełnianiem tej samej głupoty.

Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach. To wiadomo. Tylko są i takie sytuacje, w których nie ma czasu na błądzenie, szukanie jakiejś drogi wyjścia, powstawanie z kolejnej porażki i snucie wniosków. Liceum to krótki czas. Naprawdę krótki. Nim się obejrzysz przyjdzie ta matura, o której słyszysz średnio raz na tydzień – napiszesz i opuścisz tą szkołę. A przed Tobą zostanie  przyszłość. Przyszłość, którą budujesz właśnie dzisiaj, już w liceum. 

Kilka błędów, które popełniłam w liceum.


Olałam języki.

Stwierdziłam, że są w życiu rzeczy ważniejsze od tego, czy jestem trzyjęzyczna czy może jednak cztero. Uznałam, że to naprawdę mało ważne. – Chodzenie na jakieś kursy. Przykładanie się do lekcji języków. Robienie takich certyfikatów jak FCE i TEF.

Czy wszyscy mnie namawiali? Tak! A co ja z tym zrobiłam? Nic. 

Pierwsza klasa liceum, dobra, nawet jeszcze druga to świetny moment na kończenie kursów językowych. W trzeciej tego się już naprawdę nie chcę. Ale nie tylko przez lenistwo. Jeszcze przez autentyczny brak czasu.

Kilkoro z moich znajomych owe certyfikaty zdobyło. Patrzę na nich i myślę sobie, że mają fajnie. – Konkretny papier dowodzący o ich umiejętnościach, który z pewnością pomoże im w przyszłym życiu.

Nie powiedziałam sayonara.

A mówiąc jaśniej – nie wzięłam udziału w wymianie językowej. – Tak chciałam. Tak nie wyszło.

Moja znajoma powiedziała „sayonara” i wyjechała na rok do Stanów. Nie rozmawiałam z nią jeszcze, ale na pewno jej się tam podobało. Poznała coś i kogoś nowego. Stała się bardziej niezależna. A i podszkoliła swój angielski.

Nie czuję się tutaj jednak jak typowy przegrany, bo na studiach też są takie możliwości. Tylko już pewnie na trochę innych zasadach.

Byłam panikarą.

W liceum nauczyłam się wkładać pancerz ochronny i mieć gdzieś to, co ktoś o mnie myśli.

Ludzie są różni. Ludzie zawsze będą gadać. Czego byś nie zrobił. Co dobrego byś zrobił. I tak znajdzie się ktoś, kto wytknie ciebie palcem, zaśmieje się prosto w twarz albo rozpuści nieciekawą plotkę. No i świetnie. Ty masz to gdzieś. On ma chwilę swojej chwały. Jest fajnie.

Przez całą pierwszą klasę po moich policzkach spływały łzy. Muszę przyznać, że płakałam naprawdę często, i to serio z beznadziejnie błahych powodów. Łzy zdarzały się tak często, że aż utrudniały mi nawiązywanie zdrowych relacji z ludźmi.

A teraz? I don’t really care.

Chciałam być najlepsza we wszystkim.

Aż zrozumiałam, że tak się nie da. A ten, kto chce być dobry we wszystkim, w niczym taki nie będzie.

Oceny nie są ważne. Żałuję, że zaczęłam to rozumieć pod koniec drugiej klasy. Powiedzmy sobie szczerze – kogo obchodzi mój pasek sprzed roku? Kogo obchodzi moja ocena z matmy z gimnazjum? Nawet mnie średnio, bo nie pamiętam, czy była to czwórka czy trójka.

Ani ty ani ja nie musimy być dobrzy we wszystkim. Ale też nie możemy być we wszystkim beznadziejni. – Znalezienie czegoś konkretnego i uczynienie samego siebie w tym świetnym to trudne, jednak bardzo satysfakcjonujące.

Wbrew pozorom, namawiam Ciebie nie do tego, byś się nie uczył, a do tego, byś zaczął poświęcać się na rzecz bycia genialnym w tej jednej dziedzinie twojego życia.

„Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi.”  (Bonaparte)

Nie myśl sobie jednak, że popełniłam tylko te cztery błędy w czasach licealnych. Jasne, że było i będzie ich jeszcze sporo. Jednak nie czuję się, jakbym wychodziła z tej szkoły na tarczy.

Lubię popełniać błędy. Mam nadzieję, że ty też lubisz i starasz się popełniać ich jak najwięcej. Brzmi to dziwnie, wiem. Istotne jest jednak to, żeby odnosić porażki i uczyć się przez nie możliwie jak najwięcej. To naprawdę ważne. To serio pomoże nam dzisiaj budować lepszą przyszłość. Nie tyle przyszłość Polski, co lepszą przyszłość Twoją i moją.

5 komentarzy:

  1. Cytat Bonapartego najlepszy. Ja języków nie olałam, ale zaniedbałam naukę pod koniec, bo miałam pracę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż całe życie człowiek się uczy. Na studiach na pewno już nie popełnisz tych samych błędów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja strasznie żałuję, że w liceum nie szlifowałam znajomości języków obcych. Żałuję, że nie przemyślałam wtedy dobrze tego co chciałabym robić w przyszłości i po liceum wybrałam nieprzydatny kierunek studiów.Już w liceum warto pomyśleć konkretnie o tym co chciałoby się robić dalej i nie mieć przekonania, że jakoś to będzie i praca znajdzie się sama. Już w liceum warto obrać sobie jakiś plan na przyszłość i dążyć do niego. I nie warto przejmować się ocenami. Warto przykładać się do tych przedmiotów, z których będziemy zdawać maturę, a resztę aby jakoś tam zdać. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie z językami też słabo. Zaczęłam się uczyć dopiero na studiach, a wtedy było znacznie trudniej. Myślę jednak, że całe życie trzeba się uczyć i każdy moment jest dobry, by się rozwijać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, fajnie piszesz i wreszcie coś lekkiego, ale równocześnie ciekawszego niż recenzje kosmetyków :)
    Zanim popełnisz błąd w klasie maturalnej, zapraszam do przeczytania mojego wpisu :)

    http://inezzaduminska.blogspot.co.uk/2015/05/zmarnuj-sobie-zycie-jak-ja.html

    OdpowiedzUsuń

TOP