Znowu nie mogę uwierzyć, że kwiecień
już się skończył. Jutro wkraczamy w maj, w słońce, w piękne weekendy, w
pikniki, w pyszne lody i w długie wieczory. Muszę powiedzieć, że kwiecień był chyba
najtrudniejszym miesiącem nastoletniego życia. Zapowiadał się fantastycznie.
Czekałam na niego bardzo niecierpliwie (w końcu osiemnastka, imprezki,
wyzwania), ale teraz wiem, że ta niecierpliwość nie była konieczna. Stało się coś,
co nie należy do miłych wspomnień i wcale nie chcę o tym mówić. Jednak niech
uśmiech nie schodzi nam z ust tak szybko. Czas zacząć wodoopdorne veni i vidi!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VeniVidi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VeniVidi. Pokaż wszystkie posty
01 kwietnia
WODOODPORNE VENI I VIDI, czyli podsumowanie marca Dalsze, VeniVidi
I już, kolejny miesiąc za mną.
Szczerze mówiąc to działo się tak dużo, że aż nic konkretnego. Oficjalnie
ogłaszam marzec najbardziej nieproduktywnym i dziwacznym miesiącem tego roku, o
ile nie mojego nastoletniego życia. Co chwilę coś zaczynałam i niczego nie
potrafiłam dokończyć. Co chwilę na coś narzekałam, potem znowu odnajdowałam we
wszystkim sens. Co chwilę miałam smutną minę, a krótko po wracałam do
bezgranicznej radości. Podkreślam – radości. To był mega dziwny czas, ale zacznijmy
od początku: wodoodporne veni i vidi czas start.

